Umarłam dziś wielokrotnie podczas lektury pewnego "dzieUa" na deviantarcie. "Tfur" zwie się "Chlidren of Eve" i można doznać wątpliwej przyjemności przeczytania go pod TYM adresem. Ale z góry uprzedzam, że jest to cudo tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Jeśli ktoś lubi gangbangi, gwałty i bondage, to życzę mu miłej lektury. Dla osoby normalnej przeczytanie tego może być traumatyczne. Dla mnie było.
Dlaczego się w ogóle zainteresowałam owym pomiotem? No cóż, miałam nieszczęście natrafić na ilustrację do tego i zadziwiło mnie JAK BARDZO jest jeden bohater podobny do Chrisa. Ba! Też się okazał być artystą. I też trafił na wysokiego przystojniaka w garniaku i z długimi, ciemnymi, spiętymi włosami. I też go szkicował ukradkiem. I też poszli na kawę. Ależ oszywiście.
Żeby w ogóle dotrzeć do wątku trzeba przebić się przez morza "ramming brainless pounding" (jeśli napisze kiedyś coś takiego proszę widownię o zabicie mnie, zanim gdzieś wcisnę "throbbing manhood". Bo użycie "ramming" będzie się równało z tym, że postradałam rozum). Ale warto. Przykładowo, żeby dowiedzieć się co można zrobić z długą rurką. Albo, że autorka musiała całe swoje życie spędzić w jaskini z dostępem do internetu dając każdej postaci totalnie porypane imię i uznając, że świat składa się w 100% z gejów, którzy godzinę po poznaniu się dupczą się namiętnie gdzie popadnie.
Imiona idą mniej więcej tak : Pneuma, Carmine, Laurel, Geist, Felis, Toro, Mischa, Tatsache (jak to w ogóle przeczytać?!) i Fugue (dla mnie brzmi jak ryba Fugu). Nie zapominajmy, że świat to same geje, więc i imiona należą do samych mężczyzn. Oczywiście posiadaczem tego najbardziej pedalskiego jest rude zjawisko ze szkicownikiem. Oh yeah.
Ale pójdźmy dalej! Fabuła głównie skupia się na grupce dzieciaków lat mniej więcej 20, które mają SUPERMOCE. Czyli jeden jest Child of Strength, więc potrafi za przeproszeniem przypierdolić. Child of Spirit jest jakiś mega zajebisty i oczyszcza dusze. Child of Art (tadam! Rude zjawisko!) piknie rysuje, a takie Child of Medicine leczy. I to leczy tylko i wyłącznie przez polizanie miejsca. Trochę jak psy. No i ta dzieciarnia chodzi sobie do budy dla "uzdolnionych" (witajcie w świecie X-men!). Przy okazji mamy grupę ludu z rządu, którzy są totalnie źli i polują na zdolne dzieci chcąc je zarżnąć, zerżnąć lub whatever. Stawiam na drugą opcję, bo tam wszyscy po jednym dniu już się na siebie rzucają jak nosorożce w rui. Też jest w tym tyle finezji co w zasapanym nosorożcu. Mniejsza z tym.
Co mnie osobiście zryło mózg kompletnie było uderzająco podobieństwo do moich tworów. Znalazłam Josha, Chris jest totalnie jawny, Robert (czyli owe ciacho wysokie, które potem okazuje się polującym na zdolnych, kompletnym debilem, który jednego nie poznał mimo obłapiania go) również i też pojawił się Victor. Ma seksowne imię Laurel i robi za ochronę dzieciarni, która dorabia jako łowca-szpieg. Czyli niby zna Roberta-Audena, nie znosi go, chroni Chrisa-Carmine i uwaga uwaga... kiedyś był z nim w związku. My brain just died. Może to przesada, ale moja wyobraźnia natychmiast sobie wrzuciła obraz Chrisa i Victora razem i targnęły mną silne mdłości. TO CHORE JEZU DROGI!
Ogólnie rzecz biorąc całość zgwałciła mi mózg wielokrotnie kijem nabitym zardzewiałymi żyletkami i nie wiem kiedy się zregeneruję. Żeby jeszcze oni nie byli tacy podobni. Ale nie. Są tacy sami z wyglądu, charakteru i częściowo z zainteresowań. Jeśli ktoś teraz powstanie i powie "To zbieg okoliczności!" to osobiście go zmuszę do przeczytania opisu gwałtu rurką. A potem sama na nim to zastosuję. To jest profanacja, morderstwo i koszmar z ulicy Wiązów.
Jeśli to ma być jakieś nieoficjalne fanfiction do Blindside Syndrome, to ja podziękuję. Jak się czuje taka Rowling ze świadomością, że po internecie szaleją chore wytwory wszyscy ze wszystkimi? Ja dzisiaj na pewno nie zasnę. TRAUMA!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz