czwartek, 25 sierpnia 2011

Przeprowadzki to koszmar

Mam przeprowadzkową depresję. Siedzę samotnie na podłodze pośród tysięcy pudeł oraz wybebeszonych szafek i nie wiem w co ręce włożyć. Od 10 rano się męczę i nawet nie widzę końca. Chcę się schować w jednym z tych kartonów i umrzeć, bo nie wyobrażam sobie zapakować tego wszystkiego z sensem.
Nie może się to wszystko przeteleportować do nowego mieszkania? Czy to właśnie ja muszę tu siedzieć i się zapłakiwać co spakować, co zabrać i zamartwiać się czy ja w ogóle zdążę przed ekipą przewożącą meble i pudła?
Jeszcze kuchni nie skończyłam, a czeka mnie salon, sypialnia i łazienka. Nic tylko się załamać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz