Jeszcze zanim pójdę spać napiszę szybko, że odkryłam kim bym chciała być, gdybym nie była tym kim jestem. Chciałabym być Tonym Starkiem.
Ale tylko tym w wersji Roberta Downeya Juniora. Czyli jeszcze bardziej wymiętoszonym przez rzeczywistość, kochającym samego siebie i w ogóle made of WIN. I nosiłabym koszulkę z napisem "I <3 myself".
Co nie zmienia faktu, że chyba sobie i tak taką sprawę. Nawet nie będąc Tonym Starkiem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz